Produkty lokalne

prolziokgomolka

Ludzie zamieszkujący opisywany teren, przez całe wieki nie zważali na jakość serwowanych potraw, ograniczając się jedynie do ilości. Za pożywienie służyły im przeważnie pokarmy roślinne i mleczne,
potraw mięsnych używano jedynie w okresie dorocznych świąt, obrzędów domowych, w czasie żniw i młocki jesiennej. W skład pożywienia wchodziły ziemniaki gotowane, pieczone lub przysmażane na maśle
albo skwarzelinie (topionej słoninie), zboża, jak: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz (gatunek jęczmienia), sanopsa (gatunek pszenicy), rzadko proso, które mielono na mąkę lub obrabiano na kaszę. Głównymi produktami żywnościowymi były kapusta kiszona, piechociarz, czyli gatunek grochu, który nie pnie się na tyki, bób, marchew gotowana, karpiele surowe, gotowane lub suszone i rzepa surowa, suszona lub gotowana.

Dietę uzupełniano śliwami, jabłkami, gruszkami gotowanymi i suszonymi. Za przyprawę do potraw służyły: pietruszka, cebula, trybulka, chrzan, czosnek, kminek, czarnuszka, kudroń (kurdybanek)
i mięta. Jako okrasy (omasty) do pokarmów używano najczęściej spyrki (słoniny) topionej zwanej skwarzeliną, surowej lub gotowanej, również masła zwykłego lub przetopionego z cebulką albo trybulką, sadła, śmietany kwaśnej, mleka kwaśnego, mleka słodkiego, maślanki, serwatki, sera.

Na śniadanie jedzono ziemniaki maszczone masłem, przetopionym z cebulą lub skwarzeliną, z żurem owsianym lub rzadziej żytnim, dziamę gotowaną na mleku albo kluski na wodzie, często mlekiem zalewane.
W lecie ze względu na długość dnia, a osobliwie w czasie ciężkich robót, pojawił się w Rzepienniku tak zwany przedśniadanek – jajeśnica (jajecznica) na spyrce lub maśle z kilku jaj, którą zjadał wyłącznie gospodarz i dla niego też chowano w domu z tego powodu osobną kurę, tak zwaną gospodarską, aby mu jaj na przedśniadanek unosiła. Śniadanie w każdej porze roku jedzono około godziny ósmej, nawet i w lecie w czasie prac polowych, ale za to musiało być ono obfite, do czego przywiązywano wielką wagę, mawiając często: „jak se na śniodanie pojem, to łobiadu jod nie bede”.
Na obiad jedzono kapustę ze spyrką gotowaną lub grochem, maszczoną, z chlebem, grochem piechotnym lub okrągłym, bób z zimnym żurem żytnim lub pęcak (grubą kaszę jęczmienną) gotowany na wodzie lub serwatce, rzadko z mlekiem, raczej maszczony. Biedniejsi jedli kapustę z grochem, maszczoną, rzadko z chlebem, ziemniaki zimne, jałowe, bób i groch jałowy lub karpiele, rzepę na wodzie gotowaną
lub surową. Obiad jedzono zawsze o godzinie dwunastej, w czasie robót polowych zaś między dwunastą a pierwszą, odpoczywając po nim do drugiej. Powszechny był zwyczaj ze względu na oszczędność drzewa i czasu, iż obiad gotowano przy śniadaniu, a kładziono go w garnkach w piecu lub na przypiecku, aby był ciepły. Za nierozgarnięte uważano gospodynie, które gotowały obiad w południe.
Juzyna (podwieczorek) stanowił uzupełnienie obiadu lub w razie jego braku go zastępował. Na wiosnę jedzono chleb z masłem lub zimne ziemniaki z kwaśnym mlekiem. Biedni mieli tylko zimne ziemniaki, jałowe, krajane z kwaśnym lub słodkim mlekiem, rzadko chleb z masłem, serem i twarogiem. Juzynę jedzono między godziną czwartą a piątą, ale nie w każdej porze roku i nie u wszystkich. Bogatsi zawsze jedli juzynę na wiosnę, w lecie i w jesieni, a zaczynali od św. Józefa (19 marca), kończyli na św. Michała (29 września), stąd też powtarzali sobie: „boćki podwieczorek przyniosły i boćki go ze sobą porwały”.
Na wieczerzę (kolację) bogatsi jedli świeżo gotowane ziemniaki z masłem, maszczone skwarzeliną, dziamę zalaną słodkim mlekiem. Gotowano również ziemniaki, masłem maszczone, niekiedy z kwaśnym mlekiem, dziamę na mleku słodkim, pęcak lub ryż na mleku (specjał) albo rosół z ziemniakami z kawałkiem mięsa. U biednych podawano świeżo gotowane ziemniaki jałowe lub bób, groch z jałowym,
zimnym żurem albo jałową dziamę. Wieczerza bywała w lecie między godziną ósmą a dziewiątą, w innych zaś porach roku wówczas, gdy wieczór nadchodził.

We wtorek 7 maja 2013 r. w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego w Krakowie odbyło się posiedzenie Rady ds. Produktów Tradycyjnych, podczas którego rozpatrywane były wnioski o wpis na Listę Produktów Tradycyjnych. Pogórzańskie Stowarzyszenie Rozwoju z Tuchowa zaprezentowało dwa produkty:

Prołzioki

Pochodzące z terenu Pogórza Ciężkowickiego placki pieczone na blasze. Swoją nazwę zawdzięczają dodawanej do nich sodzie oczyszczonej, zwanej na Pogórzu Ciężkowickim „prołza”.
Prosty przepis na prołzioki jest przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie. Należą współcześnie do prawdziwych rarytasów kuchni staropolskiej. Ich smak i aromat odbiega znacznie od współczesnych produktów. Niezastąpionym dodatkiem do prołzioków jest świeże wiejskie masło lub słodka śmietana. Można podawać je także z zimnym mlekiem. Ze względu na szybkie przygotowanie często zastępowały podstawowy produkt – chleb wiejski. Pieczono je bez tłuszczu bezpośrednio na płycie kuchennej. Znane są również pod innymi nazwami: proziaki, prouzioki czy prozioki.

Składniki:
- 2 kg mąki
- 15 dag tłuszczu
- 2 jajka
- 2 łyżki prauzy -
- sody oczyszczonej (spożywczej)
- kwaśne mleko
- szczypta soli
- szczypta cukru
Wszystkie składniki wyrabiamy na stolnicy, a po rozwałkowaniu na ok. 1 do 2 cm, kroimy w kwadraty. Pieczemy na blasze kuchennej. Po upieczeniu smarujemy masłem lub marmoladą.

Gomółki kowalowskie

Na dawnych weselach wiejskich nikt nie słyszał o plackach czy ciastkach – za największy przysmak uchodziły właśnie gomółki. Tłuste i słone, doskonale nadawały się na przekąskę do piwa. Przygotowane na wesele gomółki szybko znikały ze stołów, panował bowiem zwyczaj, że goście je nie tylko jedli, ale i zabierali do domów jako prezent dla dzieci. Gomółki były również przygotowywane w Wielkim Tygodniu i zanoszone w Wielką Sobotę do kościoła do poświęcenia razem z innymi produktami, takimi jak: jaja, kiełbasa, chrzan, które miały się później znaleźć na stole wielkanocnym.

Składniki:
- 1 kg chudego sera
- 1 jajko
- 1 żółtko do posmarowania
- kminek
- sól do smaku
- cukier do smaku
Odciśnięty twaróg, posolony i pokruszony wkładamy do miski i przykrywamy ścierką, trzymamy w pokojowej temperaturze 3 – 4 dni, aż sfermentuje. Po tym czasie dodajemy masło, śmietanę i ucieramy na gładką masę. Do sera dodajemy kminek, mieszamy i wyrabiamy małe gomółki wielkości jaja. Układamy na desce lub w brytfannie i trzymamy przez noc w letnim piekarniku. Po wyjęciu osuszamy – najlepiej na słońcu. Podajemy jako przekąskę.

Smalczyk

Prawdziwie wiejską wspaniałością przygotowywaną od wielu wieków jest tradycyjny smalczyk. Potrawa niezbyt skomplikowana w przygotowaniu, bardzo aromatyczna, ale jednocześnie bardzo kaloryczna. Ale kto śmiałby liczyć kalorie w obliczu pajdy świeżego, wiejskiego chleba, posmarowanego tradycyjnym smalczykiem?

Składniki:
- 1 kg słoniny,
- 1 kg boczku surowego,
- 4 duże jabłka,
- 4 duże cebule,
- 30 dag suszonych śliwek,
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku.

Składniki proste, ale cały niepowtarzalny smak jest zasługą procesu przyrządzania. Słoninę i boczek należy zmielić i podsmażyć w rondlu, następnie lekko ostudzić. Jabłka zetrzeć na grubej tarce, cebulkę pokroić w kostkę, śliwki skroić w paski. Tak przygotowane składniki należy dodać do smalcu i mieszając od czasu do czasu, smażyć jeszcze około pół godziny. Następnie przelać do mniejszych glinianych pojemników, z których smakują najlepiej.

Chleb domowy

Wielu z nas pamięta smak domowego chleba, zarabianego w dzieży i wypiekanego w piecu. Taki chleb przypomina nam smak dzieciństwa. Dzieże do zarabiania ciasta chlebowego były wykonane z jodłowych klepek, jednakże w niektórych regionach do robionych dzieży dodawano jedną klepkę dębową, co potęgowało fermentację zakwasu. Wypiekanie chleba odbywało się w piecu, w który wyposażona była każda kuchnia. Mimo, iż sposób wykonania i pieczenia od lat był taki sam, chleb u każdej gospodyni smakował inaczej. Zdarzały się takie dni, że chleba było zbyt mało dla wielodzietnej rodziny, a wiadomo, że zarabianie i pieczenie chleba to dosyć długi proces, a przy natłoku prac w gospodarstwie bywało tak, iż nie było możliwości przygotować go na czas. Wtedy gospodyni piekła prołzioki, czyli placki z dodatkiem sody oczyszczonej. Takie placki doskonale zastępowały kromki chleba, a na ich wykonanie potrzeba było znacznie mniej czasu. Wiele gospodyń na terenie całego Pogórza nadal wypieka doskonały chleb.

Podstrona w rozbudowie…